Wbiła wzrok w swoje splecione dłonie, potrząsnęła głową.

poza skrywajaca prawdziwa Marle Cahill.
duszy szalało pragnienie, niepodobne do niczego, gorące jak wschodnioteksański wiatr i jeszcze bardziej
jak zarazy, teraz chciał jak najszybciej tam wrócic.
namieszac. A tak masz pewnosc, ¿e dzieciak dostaje wszystko.
puszystej górce chrzanu.
mama miała du¿o szczescia, ¿e w ogóle prze¿yła ten straszny
spokojnie popijała herbate. Patrzyła na Coco, le¿aca na
Najwy¿szy czas skonczyc te farse.
- Od samego poczatku. Zawsze byłas mi sola w oku. Nie
powiedziała mi, ¿e miał dzis rano jakies spotkanie.
podbiegła do wynajętego cadillaca i otworzyła drzwi. W środku było niemiłosiernie gorąco. Nastawiła
- Nagle.
Białe zęby błysnęły w lekceważącym uśmiechu.
deszczu jej głos wydał sie dziwnie stłumiony. Próbowała sobie

- Kiedy się obudziła?

- O Rorym.
Pełna determinacji wykręciła znajomy numer do domu Lydii.
Poczuła, ¿e krew napływa jej do twarzy. Jekneła w duchu,

ustawione przed lustrem o frezowanych krawedziach. Jedno z

Dane'a. - Nikt z was tak naprawdę się tym nie
klubów striptizowych. Nie odwiedzaj Lathama ani
Jorge wstał.

zachwycona faktem, ¿e musi jechac do miasta przed ósma

Dane przyglądał się uważnie każdemu z nich. Po
- Estupido - powiedział cicho Izzy. - Za to, co
wyzwaniem, intryguje cię. Wiem, że go sprawdziłaś.