Reed wysiadł z samochodu i od razu natknął się na tę upierdliwą reporterkę, Nikki Gillette. Miała na sobie spłowiałe dżinsy, bawełniany T-shirt i sportowe buty. Czekała tutaj, przy bocznym wejściu, podczas gdy większość jej kolegów po fachu rozbiła obóz

– Na przystani? W marinie? W suchym doku? – Szukał kolejnych szczegółów.
jakoś pomogło.
wróciła do ducha, którego tam widziała, dałaby sobie rękę uciąć.
o co w tym chodziło. Jasne, zwierzała mi się, że miewa napady depresji, ale... nie wiedziałam,
wozów.
– Nie, ale...
Schludne, starannie zaaranżowane miejsce zbrodni, pomyślał Hayes, schylając się nad
Ale się dowiesz, Bentz. O, tak.
- Myślę, że już dawno to zaplanowała. Wie, że mama zostawiła jej niezłą sumkę, więc wynosi się. Jej samolot odlatuje jutro. Co ty na to? Nawet nie poczekała, żeby skorzystać z tańszej taryfy. - A pogrzeb... - wymamrotała Caitlyn. - Nawet nie chce być na pogrzebie? - Kto ją wie? To dziwaczka. Pokręcona, wciąż mówi o duchach. Najwyższy czas, żeby wyjechała. Żadna strata. - Ale wtedy zostaniesz sama w domu. - Tylko ja i duchy. - W głosie Hannah znów było słychać typowy dla niej sarkazm. - Jezu, trudno w to uwierzyć. - Caitlyn usłyszała trzask zapalniczki. - Mogę być u ciebie za pół godziny. - Nie. Spotkamy się w szpitalu. Troy już tam jedzie, powiedział, że zadzwoni do Amandy. Na razie! Rozłączyła się, zanim Caitlyn zdążyła powiedzieć, że zadzwoni do Kelly. Zresztą kogo by to obchodziło. Odkąd matka powiedziała, że Kelly dla nich umarła, wszyscy oprócz Caitlyn przestali się z nią widywać, a nawet wspominać ją. Dziwne. Ale przecież jej rodzina w ogóle była dziwna. Caitlyn zadzwoniła do Kelly na komórkę i zostawiła wiadomość. Chociaż Kelly pewnie tylko wzruszy ramionami. Nie zależało jej na rodzinie. Zrozum, Caitlyn, to banda cholernych hipokrytów. Mama się wściekła, że przepuściłam pieniądze z funduszu na tę łódź i nawet jej nie ubezpieczyłam. I ona, i kochane rodzeństwo obwiniają mnie za ten wypadek. Pewnie liczą na to, że odziedziczą też moją część majątku, bo matka traktuje mnie, jakbym nie żyła. Czy ona jest normalna? Czy ktokolwiek w tej rodzinie jest normalny?! No właśnie, pomyślała Caitlyn, wkładając sweter i obciągając rękawy, żeby zakryć gojące się rany na nadgarstkach. Oskar zobaczył, że sięga po kluczyki. - Nie teraz - powiedziała przepraszająco. - Ale kiedy wrócę, pójdziemy pobiegać. Zgoda? - Pies zaskamlał i skoczył na drzwi. Wypuściła go, pognał prosto pod drzewo magnolii, gdzie na pniu wylegiwała się w słońcu jaszczurka. Przerażone zwierzątko schroniło się w gałęziach drzewa, a Caitlyn poszła do garażu. Znów spotkanie z rodziną. Kelly pewnie pomyśli, że i ona jest hipokrytką, tak jak cała reszta. Kelly powinna być zadowolona - myślała Caitlyn, wyjeżdżając z garażu - Montgomerych szybko ubywało. Hannah i Amanda miały rację - członkowie rodziny jeden za drugim padali jak muchy. Ciekawe tylko, kto trzyma packę. Bóg? Czy ktoś bliski i dobrze znany? Ktoś, kto pragnie ich śmierci. Reed odwiesił słuchawkę, chciało mu się palić. Pozbył się nałogu już dawno temu, ale wciąż zdarzały się takie chwile, kiedy tęsknił za nikotyną. Pracował bez wytchnienia, wypruwał flaki, żeby rozwikłać sprawę Bandeaux. Do diabła, gdy nie wyznaczono człowieka do śledzenia Caitlyn Montgomery, sam się tym zajął. A oprócz tego wykonywał swoje normalne obowiązki. To jakaś obsesja, powinien więcej spotykać się z ludźmi, używać życia...
– Więc wszystko się sprowadza do twojej pierwszej żony. – Hayes pocierał szczękę i
na cmentarzu?
Bentz skulił się pod ścianą podniósłszy głowę, zobaczył szarego kota, który wyskoczył
będzie patrzył na waszą śmierć, twoją i dziecka, wszystko w kolorze. Słyszałeś, RJ? Śmierć
samochodu. Po drodze minął faceta z psem. Spike obwąchiwał popękany asfalt – albo szukał

– Tak mi się wydaje. Mam zidentyfikować zwłoki w kostnicy. Zakrawa to na żart.

Jonas odchylił się w krześle. Martinez przysiadła na rogu biurka. Czekali na telefon
naśladowca. – Nadal masowała mu barki. Pochyliła się i pocałowała go w czoło. –
rację. To ten biegacz?

nasłuchiwał, czekał na coś, co pozwoli mu dowiedzieć się czegoś więcej o Fernandzie

– Co oczywiście oznacza, że ty jesteś poza podejrzeniami. – Bledsoe wypił łyk kawy,
– O, cholera – mruknął.
Naprawdę myślisz, że jestem na tyle durny, że najpierw zamordowałem Lorraine, a potem

starą kobietę – samotną starą kobietę.

wiedząc, że ta do niego zadzwoni. A gdy już to zrobiła, Jennifer zamordowała ją bez litości.
awanturował. Sądząc po wydeptanej trawie na jego części podwórka, nie było to nowe
W głosie wzgardzonej kochanki brzmiał smutek.